Komisja Rewizyjna Porządku Państwowego

Parlament, którego członkami są wszyscy obywatele Królestwa Skarlandu.
Online
Awatar użytkownika
Pedro I Catalán Stempel
Posty: 13
Rejestracja: 19 sie 2026, 19:36

Re: Komisja Rewizyjna Porządku Państwowego

Post autor: Pedro I Catalán »

Wasza Świątobliwość, Ekscelencjo Sekretarzu,

Dziękuję za tak szybką odpowiedź. Cieszy mnie, że w tak wielu punktach pozostajemy zgodni. Pozwolę sobie odpowiedzieć zatem jedynie na te kwestie, które wydają się - być może tylko pozornie - różnić nasze punkty widzenia.

Zacznę od pewnie najgorętszego tematu, czyli pozostawienia lub odebrania autonomii regionom. Jak zaznaczyłem poprzednio, spodziewałem się oporu, więc całkowicie zrozumiała jest dla mnie przytoczona przez Ekscelencję argumentacja i od razu koncyliacyjnie uprzedzam, że gotów jestem na wszelkie kompromisy, np. w postaci zaproponowanej przez Ekscelencję zasady praw nabytych. Niemniej jednak podejmę jeszcze próbę przekonania do swojej wizji.

Chcę mianowicie podkreślić, że właśnie m.in. dlatego wprowadzone jest, skądinąd cieszę się, że docenione przez Ekscelencję, wyraźne rozdzielenie między prawami narracyjnymi a publicznymi. Wyobrażam sobie, że Ekscelencja czy ja jako Regent Móstoles moglibyśmy korzystać właśnie z szeroko rozumianej narracji jako narzędzia do budowania tożsamości, charakteru, zwyczajów, kultury, a w pewnym stopniu nawet geografii regionu. Już samo to powinno móc przyciągnąć mieszkańców. Jednak, żeby faktycznie rządzić - tj. np. stanowić własne prawo, prowadzić administrację czy powoływać organy - to przede wszystkim trzeba mieć kim. To, jakie dokładnie kompetencje otrzymałaby konkretna autonomia, określałaby już ustawa ją powołująca i lokalna konstytucja, więc nie chciałbym z góry zakładać, że każda wspólnota otrzyma taki sam ich katalog.

Szczerze mówiąc obawiałbym się sytuacji, w której przy małej demografii Obywatele zajęci każdy swoim regionem zaniedbują życie polityczne Królestwa. Co więcej - w mojej, czasem pewnie zbyt bujnej, wyobraźni - wymóg 3 obywateli rodzi formę zdrowej konkurencji między regionami/namiestnikami, aby dane terytorium było jak najatrakcyjniejsze do zamieszkania.

Zostawiam to pod Waszą rozwagę i idźmy dalej.

W zasadzie jeśli chodzi o stan podtrzymania ciągłości przy niespełnieniu minimalnej obsady konstytucyjnej, to nie widzę tutaj szczególnego problemu. To trochę ten sam case co przy regionach. Jeżeli całe państwo tworzą tylko dwie aktywne osoby, to trudno oczekiwać, żeby mogło ono w pełni wykonywać wszystkie funkcje trzech niezależnych władz. Niech więc w pewnym sensie takie niepełnosprawne państwo poczeka w zamrażarce, aż pojawi się trzecia. Przy czym nie byłaby to całkowita zamrażarka - obie pozostałe osoby mogłyby nadal wykonywać większość swoich zwykłych zadań, o ile nie wchodziłyby w kompetencje nieobsadzonej władzy. Ograniczeniu podlegałaby przede wszystkim możliwość podejmowania tych działań, które wymagają współdziałania wszystkich trzech segmentów ustroju.

Właśnie w Trybie Minimalnym szczególnie zależałoby mi natomiast na zachowaniu ścisłego rozdziału władz. Przy trzech osobach równowaga i symetria pomiędzy nimi jest wyjątkowo krucha. Jeżeli Prezes TK miałby jednocześnie głosować w ZN nad ustawą, a następnie jako jedyny sędzia przeprowadzać jej obligatoryjną kontrolę przed publikacją, to w praktyce kontrolowałby także własną decyzję polityczną. Wyłączenie go od kontroli konkretnej ustawy również niewiele by pomogło, bo w trzyosobowym wariancie po prostu nie byłoby innego sędziego, który mógłby go zastąpić.

Przy większej liczbie obywateli problem ten powinien być jeszcze mniejszy, bo zakładam, że sędziowie zawsze będą stosunkowo nieliczną grupą - nie potrzebujemy przecież rozbudowanego aparatu sądowego dla samego jego istnienia. Jeżeli ktoś nie chciałby na czas pełnienia urzędu rezygnować z bezpośredniego udziału w głosowaniach politycznych, to po prostu może nie decyduje się, żeby zostać sędzią. W pewnym sensie może to nawet działać na dodatkową korzyść dla niezależności sądownictwa, bo większą skłonność do obejmowania tych urzędów będą miały osoby mniej zainteresowane bieżącą rywalizacją polityczną.

Problem potencjalnej „nieatrakcyjności” urzędu sędziego starałem się natomiast świadomie zaadresować w samej konstrukcji TK. Dlatego daję sądom stosunkowo szerokie kompetencje, z obligatoryjną kontrolą stanowionego prawa na czele. Sędziowie nie byliby więc odsunięci od życia państwa ani od procesu tworzenia prawa - uczestniczyliby w nim bardzo aktywnie, tylko w innej roli. Zamiast współdecydować politycznie o tym, jakie prawo należy uchwalić, pilnowaliby jego jakości, legalności i zgodności z Konstytucją.

Pozostaję do dyspozycji w razie dodatkowych pytań.
Obrazek Su Majestad el Rey
(-) Pedro I de Catalán
Król Senior Królestwa Skarlandu
Regent Księstwa Móstoles
Awatar użytkownika
Juan de la Cerda Stempel
Posty: 737
Rejestracja: 31 paź 2022, 10:37
Lokalizacja: Discord juandelacerda11

Ordery i Medale Domu Imperialnego Catalán

Ordery i Medale Cywilne Królestwa Skarlandu

Medale Pamiatkowe

Re: Komisja Rewizyjna Porządku Państwowego

Post autor: Juan de la Cerda »

Wasza Królewska Mość,

Dziękuję za przedstawienie szerszej perspektywy. Bardzo doceniam wolę poszukiwania kompromisu. Pozwolę sobie odnieść się krótko do poruszonych kwestii.

W sprawach związanych z Trybem Minimalnym oraz rolą sędziów w pełni rozumiem przedstawione argumenty. Logika wskazująca na ryzyko oceniania własnych decyzji politycznych przez jedynego sędziego w małym państwie jest jasna i przekonująca. Szerokie kompetencje w zakresie kontroli legalności prawa bez wątpienia dają sędziom ważną rolę. Mam jednak pewną obawę. Zastanawiam się, czy w obecnym stanie demograficznym państwa znajdziemy chętnych do objęcia tego stanowiska, skoro wiąże się ono z całkowitym zerwaniem z polityką i brakiem głosu w Zgromadzeniu Narodowym.

Chciałbym również raz jeszcze powrócić do kwestii autonomii i zachęcić do pozostawienia obecnego statusu tych regionów, które już teraz pozostają w pewnej kwestii aktywne. Rozumiem obawy, że rozproszenie uwagi na sprawy lokalne może uszczuplić zaangażowanie w życie polityczne Królestwa. Z mojego doświadczenia wynika jednak coś zupełnie odwrotnego. To właśnie możliwość budowania i rozwijania własnego kraju koronnego bardzo często stanowi główną motywację do działania, która z natury rzeczy przenosi się później na poziom centralny. Do tego utrata pewnych wypracowanych już osiągnięć byłaby dużym ciosem dla autonomii.
Rzecz jasna, czymś zupełnie oczywistym i naturalnym byłoby w tym miejscu ograniczenie lub wręcz zniesienie statusu tych autonomii, które są obecnie całkowicie nieaktywne. Być może to także właściwy moment na głębszą reformę podziału terytorialnego państwa, tak aby siły i środki skoncentrować tam, gdzie realnie toczy się życie społeczne.

Zamiast więc stawiać sztywne bariery demograficzne dla już działających autonomii, moglibyśmy wytworzyć mechanizm lub nawet stały zwyczaj ustrojowy łączący oba te światy. Możemy ustalić, że pełnienie urzędów regionalnych czy prowadzenie aktywnej działalności w kraju koronnym wymaga równoległej, dostrzegalnej aktywności na szczeblu centralnym. W ten sposób autonomia nie odciągałaby obywatela od państwa, lecz bezpośrednio zasilała centralną scenę polityczną i społeczną.

Korzystając z okazji, chciałbym zapytać o Wasze zdanie na temat innych obszarów, które powinna regulować nowa ustawa zasadnicza. Jak z Waszej perspektywy powinna zostać uregulowana kwestia sił zbrojnych oraz zwierzchnictwa nad nimi? Wydaje mi się także, że niezwykle ciekawym i wartościowym pomysłem mogłoby być jasne wpisanie statusu rodziny królewskiej oraz Domu Królewskiego bezpośrednio do treści Konstytucji, co dodatkowo wzmocniłoby stabilność i ciągłość naszej państwowości.
Obrazek (+) El mas reverend Juan de la Cerda, Siervo de los Siervos de Dios, Patriarca de la Iglesia Cristiana del Patriarcado de Valencia,
Sumo Pontífice, Obispo Universal etc.
- Sekretarz Spraw Wewnętrznych Królestwa Skarlandu
- Gubernator Królewski Korony Królestwa Wschodniej Estelli
- Wykładowca w Instytucie Prawa i Administracji na de la Real Academia de Skarland.
ObrazekObrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
Adelaide Radziwiłł-Chojnacka Stempel
Posty: 525
Rejestracja: 19 mar 2021, 16:18
Lokalizacja: Acri

Medale Pamiatkowe

Re: Komisja Rewizyjna Porządku Państwowego

Post autor: Adelaide Radziwiłł-Chojnacka »

Wasza Królewska Mość,
Wasza Królewska Wysokość,
Wasza Świątobliwość

uważam, że propozycja króla-seniora jest całkiem dobra. Co dla mnie szczególnie istotne, propozycja świadoma tego, czym Skarland teraz właściwie jest. Nie jesteśmy dużym państwem, nie mamy kilkunastu obywateli aktywnie uczestniczących w życiu publicznym i nie potrzebujemy konstytucji, która będzie tworzyła tak bardzo rozbudowany organizm państwowy. Popieram ideę skalowalności. Skoro jesteśmy na etapie regulacji teraźniejszości, dobrym jest pozostawiać przestrzeń dla przyszłości. To bardzo racjonalne podejście, bez konieczności przeprowadzania kolejnej rewolucji konstytucyjnej za rok, dwa lub pięć lat. Nie chciałabym jednak, abyśmy poprzestali stwierdzeniu, że ustrój ma być skalowalny. Uważam, że ta zasada powinna znaleźć swoje odzwierciedlenie w konkretnych przepisach. W szczególności powinniśmy właśnie unikać konstrukcji, które uzależniają istnienie organu od liczby osób, które akurat działają. Nie możemy więc przedobrzyć bo zrobi się z tego sztywny schemat, czyli coś czego absolutnie nie potrzebujemy. Świetnym pomysłem jest wprowadzenie aktywnych obywateli, a co za tym idzie Zgromadzenia Narodowego (wybrałabym inną nazwę). Jednakże zmiana modelu reprezentacji to zmiana ustrojowa i nie może się odbyć z powodu przekroczenia jakiejś liczby osób, aby przejść na demokrację przedstawicielską. Mam na myśli to, że demografia może stworzyć przesłankę do zmiany, ale sama nie powinna tej zmiany dokonywać. Tryb minimalny natomiast to w naszym przypadku coś zdroworozsądkowego. Jednocześnie mam wrażenie, że może to powodować ryzyko stworzenia równoległego ustroju. To musi być mechanizm ciągłości państwa, a nie obchodzenie procedur konstytucyjnych. Lepsza jest zasada proporcjonalności. Im mniejsza zdolność instytucjonalna państwa, tym węższy powinien być zakres nowych działań podejmowanych przez organy. Można wykonywać to, co konieczne do zachowania ciągłości prawa, administracji i reprezentacji państwa. Nie powinno się natomiast wykorzystywać sytuacji przejściowej do dokonywania fundamentalnych zmian ustrojowych. To akurat ważny element zabezpieczenia.

Nie widzę sensu w budowaniu monarchii, w której Król jest wyłącznie symbolem. Skarland od lat funkcjonuje w oparciu o Koronę i uważam, że nowa Konstytucja powinna to jasno potwierdzić, a nie próbować sztucznie ograniczać monarchę. Jeżeli Król ma być źródłem władzy wykonawczej, to powinno być to źródło rzeczywiste, a nie wyłącznie deklaratywne. Król powinien móc powoływać Rząd, zmieniać jego strukturę, dokonywać delegacji kompetencji, odbierać te kompetencje, a w zakresie polityki zagranicznej zachować realną możliwość działania w imieniu państwa. Natomiast wraz z szeroką kompetencją musi iść jasność granic tych kompetencji. Nie powinniśmy opierać Konstytucji na domniemaniu, że organ może wszystko, czego mu wyraźnie nie zakazano. Powinniśmy raczej przyjąć zasadę, że kompetencja organu publicznego wymaga podstawy prawnej. Żaden organ nie powinien móc wyprowadzać z ogólnego przepisu kompetencji, której w rzeczywistości Konstytucja jej nie przyznała, jeżeli prowadziłoby to do naruszenia kompetencji innego organu. Co jeśli dojdzie do sytuacji, w której kilka osób zaczyna interpretować te same przepisy na kilka różnych sposobów? Potrzeba tu dobrej systemowej wykładni Konstytucji. Każdy przepis powinien być interpretowany w kontekście całego ustroju, nie pojedynczo. Jeżeli jeden przepis daje Koronie określoną kompetencję, nie oznacza to automatycznie, że można go interpretować w sposób pozbawiający Zgromadzenie jego konstytucyjnych uprawnień. Tym samym, jeśli Zgromadzenie posiada kompetencję ustawodawczą, nie oznacza to, że może regulować każdą dziedzinę życia państwowego, w tym również te obszary, które Konstytucja zastrzega dla Korony. Właśnie tutaj widzę miejsce dla pojęcia kompetencji pozytywnej i negatywnej. Powinniśmy nie tylko wskazać, co dany organ może zrobić, ale również gdzie kończy się jego władztwo (w prostych słowach określić nakazy i zakazy). To pozwoliłoby Trybunałowi Królewskiemu rozstrzygać spory kompetencyjne nie na zasadzie politycznej oceny, lecz poprzez wykładnię norm konstytucyjnych. Mimo wszystko Trybunał ma być strażnikiem Konstytucji, a nie współustawodawcą. Jeżeli Zgromadzenie przyjmie ustawę, Trybunał powinien móc zbadać jej zgodność z Konstytucją. Powinien móc zbadać także właściwość organu, procedurę uchwalenia oraz zachowanie wymaganego quorum. Więc jeśli Trybunał uzna coś za niekonstytucyjne, ma za zadanie wskazać konkretną normę, konkretną kolizję i konkretne uzasadnienie prawne. Więc tu rodzi się granica między kontrolą konstytucyjności a sędziowskim aktywizmem. Bardzo popieram pomysł kontroli ex ante przed publikacją aktu. Uważam wręcz, że powinien istnieć obowiązek zbadania każdego aktu normatywnego pod kątem trzech rzeczy.: kompetencji organu, prawidłowości procedury i zgodności materialnej z Konstytucją. Jeżeli czegoś brakuje, akt wraca do poprawy. Więc potrzeba też uzasadnienia odmowy publikacji aktu z powodu niezgodności z Konstytucją. Obywatel, ustawodawca i Korona muszą wiedzieć, dlaczego. To jest kwestia transparentności i pewności prawa. Chciałabym również, abyśmy w przyszłości wprowadzili możliwość ponownego rozpatrzenia aktu po jego poprawieniu. Nie powinno być tak, że negatywne stanowisko Trybunału kończy całą procedurę. Jeżeli wada ma charakter usuwalny, organ powinien móc ją usunąć i ponownie przedstawić akt do kontroli. To byłoby znacznie bardziej konstruktywne niż tworzenie permanentnego konfliktu pomiędzy legislatywą a sądownictwem konstytucyjnym. Jeżeli natomiast chodzi o weto Królewskie, jestem zdecydowanie za tym, aby było ono realne, ale nie absolutne. Jeżeli Zgromadzenie, posiadając odpowiednio silny mandat, jest w stanie ponownie uchwalić ustawę kwalifikowaną większością, powinno mieć możliwość przełamania sprzeciwu Korony. To zdrowy mechanizm równowagi. Król może powiedzieć „nie”, ale Zgromadzenie może powiedzieć „tak” pod warunkiem, że rzeczywiście posiada do tego wystarczająco silne poparcie. Nie chciałabym jednak, aby zwykła większość wystarczała do przełamania weta. W sprawach ustrojowych powinniśmy wymagać większej zgodności politycznej. Podobnie podchodzę do zmian Konstytucji. Uważam, że powinny być trudniejsze niż uchwalenie zwykłej ustawy. Konstytucja nie może być dokumentem, który zmienia się przy każdej zmianie większości. Jednocześnie nie możemy zrobić z niej dokumentu praktycznie niemożliwego do zmiany. Dlatego widziałabym tutaj kwalifikowane quorum i kwalifikowaną większość, a w przypadku najbardziej fundamentalnych zmian, dodatkowy udział Korony albo szczególną procedurę zatwierdzającą.

Sam pomysł rozdzielenia obywatelstwa od aktywności politycznej uważam za bardzo dobry. Musimy jednak zadbać o to, aby status Aktywnego Obywatela nie stał się narzędziem eliminacji politycznej. Jeżeli status daje prawo do udziału w Zgromadzeniu czy sprawowania urzędu, jego uzyskanie i utrata powinny wynikać z jasnych kryteriów. Powinna istnieć procedura oraz uzasadnienie. Powinna istnieć możliwość odwołania. Nie oznacza to oczywiście, że każdy musi mieć prawo do udziału w polityce niezależnie od spełniania warunków. Oznacza to jedynie, że warunki te muszą być określone prawem, a nie uznaniem konkretnej osoby. To jest różnica między państwem opartym na prawie a państwem opartym na uznaniowości. Mam również propozycję dotyczącą samego rejestru Aktywnych Obywateli. Skoro ma on mieć znaczenie dla quorum i ustalania składu organów, powinien być aktualny na określony dzień referencyjny. Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której w trakcie jednego głosowania zmienia się liczba osób uprawnionych i nagle nie wiadomo, jakie quorum właściwie obowiązywało. Proponowałabym więc wprowadzenie zasady, że dla każdego aktu ustala się stan prawny osób uprawnionych na dzień rozpoczęcia procedury albo na dzień zarządzenia głosowania. To drobna rzecz, ale z punktu widzenia pewności prawa bardzo istotna.

Kolejną sprawą, którą chciałabym dopisać do projektu, są spory kompetencyjne. Uważam, że powinny zostać wyraźnie wymienione jako jedna z kategorii spraw należących do Trybunału Królewskiego. Jeżeli kiedyś dojdzie do sytuacji, w której Korona uzna, że dana materia należy do jej kompetencji, a Zgromadzenie będzie uważało, że należy do legislatywy, nie możemy rozwiązywać tego wyłącznie politycznie. Powinien istnieć organ, który rozgranicza normy i kompetencje poszczególnych organów. To jest właśnie sens sądownictwa konstytucyjnego. Chciałabym także, abyśmy poważnie potraktowali kwestię odpowiedzialności ministrów. Jeżeli Król deleguje ministrowi część swoich kompetencji, minister powinien mieć rzeczywistą możliwość działania, ale jednocześnie powinien odpowiadać za przekroczenie zakresu powierzonego mu umocowania. Delegacja nie może oznaczać przeniesienia odpowiedzialności na Koronę za każde działanie ministra. Powinniśmy rozróżnić odpowiedzialność organu delegującego od odpowiedzialności osoby wykonującej delegowaną kompetencję. To będzie bardzo istotne szczególnie wtedy, kiedy Skarland się rozrośnie i administracja stanie się bardziej rozbudowana.
Su Alteza Real la Princesa de Urbino
Duquesa Emérita de Acri y Mónaco
Grande de Scarlaña
Awatar użytkownika
Norbert de Catalan Stempel
Posty: 2353
Rejestracja: 25 mar 2020, 14:10
Lokalizacja: Valencia

Ordery i Medale Domu Imperialnego Catalán

Ordery i Odznaczenia Wojskowe Królestwa Skarlandu

Medale Pamiatkowe

Odznaczenia

Re: Komisja Rewizyjna Porządku Państwowego

Post autor: Norbert de Catalan »

Więc tak na początku pozwolę sobie zaznaczyć, że do Króla panującego i Króla seniora urzędowo (oficjalnie) zwracamy się dokładnie tak samo per Wasza Królewska Mość z tą różnicą, że do Króla panującego możemy dodać Król Skarlandu a do Króla seniora po prostu Król. To skoro kwestie formalne mamy wyjaśnione to przejdę dalej :D

No to po kolei:

1. Tryb Minimalny
Tutaj tak jak by zgoda, że zapewni to sprawne funkcjonowanie państwa w sytuacji kryzysowej. Co gdy w państwie zostanie jedna osoba? (jak w styczniu 2017). Bo rozumiem, że gdy jakiś urząd zostanie opróżniony to "państwo przechodzi w stan podtrzymania ciągłości - prawo i państwo nadal istnieją, ale możliwość podejmowania nowych działań zostaje mocno ograniczona." - czyli dopóki nie obsadzimy pełnego minimum kraj w zasadzie stoi w miejscu.

2. Zgromadzenie Narodowe i Marszałek + Kortezy Generalne
Tutaj raczej wszystko podciągnął bym już pod Kortezy Generalne jako całość ewentualnie wprowadził bym podział na dwie izby: Kongres Deputowanych pełnił by funkcje zaproponowane jako Zgromadzenie Narodowe, zaś Senat pełnił by rozwiniętą, "przedstawicielską formę wykonywania władzy". Zaś całości przewodniczył by Przewodniczący Kortez Generalnych (w Hiszpanii jest na to ładne określenie: Presidente - Prezydent). Wtedy obie formy władzy ustawodawczej funkcjonują w zasadzie pod jednym szyldem.

3. Aktywni Obywatele i spis ludności
Obecnie w kwestii obywatelstwa obowiązują dwa określenia: Obywatel i Rezydent. Zamysł był taki, że to Obywatel ma więcej praw i przywilejów, zaś Rezydent to osoba z paszportem innego kraju ale działa w Skarlandzie na podobnych zasadach ale np. bez prawa głosu ws. państwowych, z ograniczeniami w służbie wojskowej itd. Można w kwestii obywatelstwa je np. stopniować aby powoli zwiększać zakres praw i swobód nowego obywatela. Podobnie zresztą można stopniowanie zastosować wobec szlachty.

Spisów ludności bym nie prowadził bo zazwyczaj były organizowane tylko po to aby wykreślić z listy obywateli tych nieaktywnych.

4. Król i Rząd
Obecnie całość administracji państwowej funkcjonuje formalnie jako jedna instytucja: Generalitat Królestwa Skarlandu w ramach którego funkcjonuje Król, Rada Generalitatu (rząd), Kortezy Generalne i Trybunał Królewski - minus jest taki, że może być sterowalny przez jedną osobę. Tu nie będę proponował zmian bo nie będę sam się sądził nad swoimi kompetencjami ;)

5. Ustawy, dekrety i ordonanse
Tutaj nie mam nic do dodania, oprócz tego, że Zgromadzenie Narodowe i Kortezy Generalne powinny być połączone w jedną instytucję jako Kortezy Generalne i jako te Kortezy stanowić prawo.

6. Trybunał Królewski + Sędziowie + kontrola legislacyjna
Co do propozycji odnośnie Trybunału Królewskiego to uwag nie zgłaszam, ale odnośnie do całego systemu sądownictwa to musimy wziąć pod uwagę niższą instancję - regionalne trybunały, które w każdy Kraju Korony Królestwa Skarlandu po za Skarlandem Metropolitalnym funkcjonują.

Co do sposobu wyboru sędziów i kontroli legislacyjnej nie zgłaszam uwag.

7. Autonomia regionów
W tej kwestii postuluję jedynie aby regiony już posiadające autonomię (posiadające własną konstytucję) zachowały ją po przeprowadzeniu reform jeżeli mają w miarę aktywny samorząd (gubernatora), z czego wypadnie na pewno nam Aguria bo widzę, że jej gubernator znowu się nam pod ziemię zapadł.

Na tą chwilę z mojej strony to tyle
Obrazek
(-) Norbert I de Catalán
Z Bożej łaski i przez Konstytucję Jego Królewska Mość Król Skarlandu, Agurii, Aztec, Białogóry, Estelli Wschodniej i Francji, Wielki Książę Rotrii, Obrońca Wiary
Obrazek Obrazek
Online
Awatar użytkownika
Pedro I Catalán Stempel
Posty: 13
Rejestracja: 19 sie 2026, 19:36

Re: Komisja Rewizyjna Porządku Państwowego

Post autor: Pedro I Catalán »

Wasza Królewska Mość,
Wasza Świątobliwość,
Wasza Książęca Wysokość,

na wstępie bardzo dziękuję za wszystkie głosy. Cieszę się, że temat wygenerował takie zaangażowanie - im więcej osób spojrzy na projekt z różnych stron, tym większy będzie jego mandat społeczny i tym większa szansa, że ostateczny kształt ustroju będzie po prostu lepszy.

Dwie wypowiedzi są przy tym bardzo komplementarne. Wasza Świątobliwość zwrócił szczególną uwagę na praktyczną stronę funkcjonowania państwa, sądownictwa i autonomii, natomiast Wasza Książęca Wysokość bardzo mocno przetestowała proponowany model od strony prawnej i ustrojowej. Pozwolę sobie udzielić Waszym Ekscelencjom wspólnej odpowiedzi, a moje wyjaśnienia pogrupować tematycznie:

1. Skalowalność i Tryb Minimalny

Pełna zgoda, że samo stwierdzenie w Konstytucji, iż ustrój ma być skalowalny, niczego jeszcze nie załatwia. Ta zasada musi wynikać z konkretnych rozwiązań. Myślę, że moją ideę można sprowadzić do prostego schematu:

Król = egzekutywa → w miarę potrzeby delegacja → Rząd;

Trybunał Królewski, reprezentowany przez Prezesa TK = judykatywa → w miarę potrzeby delegacja → sędziowie i wyspecjalizowane jednostki organizacyjne;

ogół Aktywnych Obywateli = legislatywa → w miarę potrzeby delegacja → organ przedstawicielski.

Rozbudowa aparatu państwa nie tworzy nowych kompetencji konstytucyjnych. Wszystkie istnieją już w najbardziej podstawowej wersji ustroju - wraz z rozwojem państwa zmienia się jedynie sposób ich wykonywania.

Z tego właśnie powodu ja również nie chciałbym żadnych automatyzmów demograficznych. Nawet jeśli ogół Aktywnych Obywateli liczyłby dwadzieścia osób, ale wszyscy chcieliby nadal aktywnie uczestniczyć w stanowieniu prawa i - co ważne - system działałby przy tym sprawnie, to nie widzę żadnego powodu, żeby Konstytucja kazała im obowiązkowo wybierać przedstawicieli. Jeśli jednak któregoś dnia uznają, że duża liczba osób zaangażowanych w stanowienie prawa i to o różnym poziomie aktywności utrudnia prawidłowe wykonywanie władzy ustawodawczej to powołają organ przedstawicielski.

Co do obawy Waszej Świątobliwości, czy znajdzie się ktokolwiek gotów całkowicie odsunąć się od głosowania politycznego i pełnić funkcję sędziego - jeśli rzeczywiście nie znajdziemy żadnego chętnego, to ja jestem gotów się podjąć tego zadania.

2. Autonomie

Widzę już, że moja pierwotna, najbardziej "restrykcyjna" wizja zwyczajnie nie zdobywa większości. Od początku się z tym liczyłem i nie zamierzałem tego punktu forsować za wszelką cenę.

Jeżeli z doświadczenia Waszej Świątobliwości wynika, że możliwość budowania własnego Kraju Koronnego raczej napędza później aktywność centralną, niż ją osłabia, to całkowicie szczerze nie mam żadnych podstaw, żeby z takim doświadczeniem polemizować. Zaskakująco bardzo mi się natomiast propozycja, aby w jakiś sposób powiązać aktywność regionalną z aktywnością ogólnopaństwową. Tego wcześniej nie brałem pod uwagę, a faktycznie w dużej mierze rozwiewa to moje wcześniejsze obawy. Jeżeli uda się taki mechanizm dobrze skonstruować, jestem zdecydowanie za. Jeśli zaś wspominana tutaj głębsza reforma terytorialna miałaby przy okazji zadbać ponownie o uwzględnienie szczególnego miejsca Księstwa Móstoles na mapie Królestwa, to tym więcej znajduję dla niej przekonania w sobie. ;)

3. Korona i egzekutywa

Tak jak Waszej Książęcej Wysokości, tak również i moim celem nie jest sprowadzenie Króla do funkcji jedynie reprezentacyjnej. Jeżeli egzekutywa pochodzi od Korony, to ma to być realna kompetencja.

Zakładam więc, że Król m.in.:
  • powołuje i organizuje Rząd;
  • deleguje kompetencje i może delegację odwołać;
  • zachowuje realne prowadzenie polityki zagranicznej, przy czym legislatywa wyznacza jedynie jej strategiczne kierunki;
  • pozostaje bezpośrednim i najwyższym zwierzchnikiem sił zbrojnych.
W kwestii weta królewskiego zgadzam się w całości z Waszą Książęcą Wysokością. Podobnie w sprawach Domu Królewskiego. Uważam za sensowne konstytucyjne zabezpieczenie pozycji rodziny królewskiej i związku rodu Catalán z tronem, ale w pozostałych sprawach zostawiłbym Królowi bardzo szeroką swobodę. W dużym uproszczeniu: to, co królewskie, oddajmy Królowi.

4. Granice kompetencji i legalizm

Szerokie kompetencje muszą mieć swoje granice - jak najbardziej tak. Zgadzam się również, że organ publiczny nie powinien wyprowadzać sobie dowolnych prerogatyw z bardzo ogólnych przepisów. Byłbym natomiast ostrożny z tworzeniem całkowicie zamkniętych katalogów praw, kompetencji i prerogatyw, bo może się szybko okazać, że Konstytucja przestaje nadążać za rzeczywistością.

Wolałbym, aby ustawa zasadnicza wyraźnie rozdzielała domeny poszczególnych władz i ustanawiała zasadę ich niekolizyjności. Żadna z władz nie powinna móc wykonywać własnych kompetencji w sposób prowadzący faktycznie do przejęcia kompetencji innej. Jeżeli mimo tego powstanie spór - moim zdaniem powinien rozstrzygać go Trybunał Królewski.

5. Trybunał jako strażnik Konstytucji

Tutaj znów się zgadzamy. Również i ja jestem przeciwny aktywizmowi sędziowskiemu i zgadzam się, że kontrola prawa powinna ograniczać się do badania:
  • kompetencji organu;
  • prawidłowości procedury;
  • zgodności materialnej z Konstytucją.
Zgadzam się również z podejściem, zgodnie z którym negatywna ocena Trybunału musi zostać konkretnie i prawnie uzasadniona.

Członkom Trybunału proponowałbym pozostawić jednak inicjatywę ustawodawczą i możliwość uczestniczenia w debacie, ale bez prawa głosu w legislatywie.

6. Kontrola legislacyjna i weto

Tutaj właściwie opisujemy ten sam mechanizm:
  • każdy akt normatywny przed wejściem w życie musi przejść kontrolę;
  • wada usuwalna oznacza zwrot aktu do poprawy i możliwość ponownego przedstawienia go Trybunałowi;
  • ponowne negatywne stanowisko Trybunału nie musi kończyć całej procedury i w określonych przypadkach braku zgodności materialnej może zostać konstytucyjnie przełamane.
Przy zmianie Konstytucji jestem zdecydowanie za kwalifikowanym quorum i kwalifikowaną większością. Nie zwiększałbym natomiast dodatkowo udziału Korony ponad konstytucyjne weto. Król i tak posiada bardzo silną pozycję ustrojową - nie jest wybieralny ani politycznie usuwalny, posiada własną domenę legislacyjną wykonywaną za pomocą dekretów, uczestniczy w wyborze Prezesa Trybunału Królewskiego i dysponuje prawem weta.

7. Aktywni Obywatele

Tu również właściwie nie widzę dużej różnicy zdań. Status ten nie może stać się narzędziem politycznej selekcji, dlatego proponuję, że:
  • powinien pozostawać w gestii Trybunału, a nie legislatywy;
  • kryteria powinny być maksymalnie proste, konkretne i nieuznaniowe;
  • roboczo widzę to jako udział w okresowym spisie Aktywnych Obywateli - jeśli obywatel wchodzi na forum i jest w stanie napisać "zapisuję się" albo dowolną inną ustaloną formułę, to pewne minimum aktywności spełnia.
Proponowałbym również, aby dla każdego konkretnego głosowania stan rejestru na dzień jego rozpoczęcia był ustalany przez Marszałka w porozumieniu z Trybunałem. Do szerszej dyskusji pozostawiłbym natomiast pytanie, co robimy z osobami, które uzyskują obywatelstwo albo wracają do aktywności pomiędzy kolejnymi spisami? Czy umożliwiamy im wnioskowanie o dopisanie do rejestru (oczywiście z wyłączeniem uczestnictwa w już trwających głosowaniach) czy raczej żeby zachować coś w rodzaju "karencji" muszą poczekać na najbliższy spis? Tutaj pewnie dużo zależeć będzie od częstotliwości przeprowadzania spisów. Myślę, że ich minimalna częstotliwość i dostępność technologiczna powinna być chroniona konstytucyjnie.

8. Odpowiedzialność ministrów

W tym miejscu chciałbym szczególnie podziękować Waszej Książęcej Wysokości za podjęcie tego tematu. Rzeczywiście warto to precyzyjnie uregulować. Osobiście skłaniam się ku modelowi regresowemu:
  • co do zasady za funkcjonowanie delegowanej egzekutywy odpowiada Korona, ponieważ to ona powołuje ministra, przekazuje mu kompetencje i sprawuje nad nim nadzór;
  • jeśli minister działa zgodnie z prawem, w granicach umocowania i zgodnie z otrzymanymi poleceniami - odpowiedzialność pozostaje przy Koronie;
  • jeśli minister narusza prawo albo przekracza delegację, zadania, kompetencje lub cele wyznaczone mu przez Koronę - następuje regres odpowiedzialności wobec ministra;
  • osobno należałoby jeszcze przedyskutować sytuację, w której minister wykonuje świadomie bezprawne polecenie Króla.
Taki model wydaje mi się najciekawszy, ale chętnie poddałbym go jeszcze szerszej dyskusji.

9. Prawa i gwarancje obywatelskie

Odpowiadając jeszcze bezpośrednio na pytanie Waszej Świątobliwości, jakie inne obszary powinna regulować nowa Konstytucja to uwagi Waszych Ekscelencji uświadomiły mi jeszcze jeden duży temat, którego dotąd praktycznie nie poruszyliśmy - prawa i gwarancje obywatelskie. Pomny na różne przeszłe doświadczenia - widziałbym tu szczególnie konstytucyjną ochronę przed arbitralnym wyłączeniem obywatela z oficjalnej przestrzeni życia publicznego (mówiąc wprost - przed banem). Taki środek represji nie mógłby zostać zastosowany bez uprzedniego procesu i wyroku w Trybunale Królewskim.

Szerszy katalog praw obywatelskich wymagałby oczywiście osobnej dyskusji.

Ponadto to co do zasady chciałbym jednak, żeby Konstytucja zawierała przede wszystkim to, co rzeczywiście wymaga ochrony konstytucyjnej, i nie wchodziła nadmiernie w szczegóły tam, gdzie wystarczy ustawa. W kwestii sił zbrojnych to jak najbardziej zabezpieczyłbym zapis mówiący, że bezpośrednie zwierzchnictwo nad wojskiem podlega Koronie jako typowa kompetencja egzekutywy, ale już szczegóły dot. np. podziału na jednostki pozostawiłbym dekretowi. Osobnego zapisu w Konstytucji wymaga też kwestia uprawnień do wypowiadania wojny.

Na tym - mam wrażenie - wyczerpałem pytania i uwagi Waszej Świątobliwości i Waszej Książęcej Wysokości. Natomiast na uwagi Waszej Królewskiej Mości pozwalam sobie odpowiedzieć osobno z jednej strony z szacunku do majestatu Korony, a z drugiej ze względu na - wydaje mi się - ich nieco odmienny charakter niż głosy czcigodnych przedmówców.

Mam potrzebę zaznaczenia na wstępie jednej rzeczy ogólnej. Mniemam, że wszyscy uczestnicy tej dyskusji doskonale znają obecny sposób organizacji państwa - i zdaje się, że właśnie dlatego w ogóle szukamy nowego rozwiązania. Gdyby istniejący system działał w pełni dobrze i skutecznie zachęcał obywateli do aktywności, trudno byłoby znaleźć uzasadnienie dla tak daleko idącej reformy. Dlatego osobiście skłaniam się jednak ku napisaniu prostego i spójnego systemu od podstaw, korzystającego z dawnych skarlandzkich rozwiązań głównie jako inspiracji, niż ku dalszemu łataniu obecnej konstrukcji. Ponownie dla przejrzystości podzielę odpowiedź na osobne tematy:

1. Tryb Minimalny i państwo jednoosobowe

„Państwo stoi” byłoby może zbyt daleko idącym określeniem, ale faktycznie byłby to stan bardzo bliski podtrzymywaniu istnienia, a nie normalnemu rozwojowi. Tutaj mój pogląd jest jednak dość stanowczy: nie wierzę w ideę jednoosobowego państwa jako realnie funkcjonującej wspólnoty politycznej. Nie widzę sposobu, żeby jedna osoba mogła sensownie tworzyć jednocześnie egzekutywę, legislatywę, judykatywę i jeszcze społeczeństwo. Tego po prostu nie da się dobrze zaprojektować. Dlatego nie widzę problemu w częściowym "zamrożeniu" takiego "państwa".

Zaletą proponowanego przeze mnie modelu jest natomiast to, że państwo bardzo łatwo z takiego stanu wychodzi. Gdy pojawiają się kolejni obywatele, praktycznie od razu bez większych operacji ustrojowych tworzą podstawę legislatywy i mogą spośród siebie wyłonić przedstawiciela judykatywy. Państwo zaczyna więc ożywać niemal automatycznie, bez potrzeby każdorazowego wymyślania koła na nowo.

2. Kortezy Generalne i kwestia „dwuizbowości”

Co do samego nazewnictwa jestem całkowicie otwarty. Możemy mówić o Kortezach Generalnych, Zgromadzeniu Narodowym albo znaleźć jeszcze lepszą nazwę. Zresztą sama nazwa „Zgromadzenie Narodowe” również ma korzenie w dawnym prawodawstwie Skarlandu i funkcjonowała wówczas w zbliżonej roli do tej proponowanej przeze mnie.

Niemniej uważam, że proponowane przez Waszą Królewską Mość rozwiązanie parlamentu dwuizbowego jest nie do pogodzenia z ideą proponowanego przeze mnie modelu. Nie rozstrzygam, czy jest dobre czy złe, po prostu w mojej ocenie nie jesteśmy w stanie skleić dwóch przeciwnych światów i wówczas powinniśmy cały system budować jednak inaczej niż tu dyskutujemy. Istotą dwuizbowości jest równoległe istnienie dwóch odrębnych izb parlamentu. Tymczasem ja w całym modelu proponuję zupełnie inny mechanizm. Pozwolę sobie powtórzyć jeszcze raz ten schemat, bo mi on bardzo pomaga zobrazować sobie mechanikę:

podmiot posiadający konstytucyjnie zagwarantowane kompetencje (w tym przypadku ogół Aktywnych Obywateli) → delegacja w razie potrzeby → organ przedstawicielski.

Traktowanie zgromadzenia ogółu obywateli i jego przedstawicielskiej emanacji jako dwóch równolegle działających izb byłoby więc właściwie zaprzeczeniem całej idei skalowalności. Możemy natomiast równie dobrze nazwać zgromadzenie ogółu Aktywnych Obywateli Kortezami Generalnymi, a organ przedstawicielski na przykład Senatem - albo przyjąć jeszcze inne nazwy. Nomenklatura jest dla mnie sprawą całkowicie drugorzędną.

Wydaje mi się, że proponowany przez Waszą Królewską Mość Prezydent Kortezów funkcjonalnie odpowiadałby w dużej mierze roli, którą roboczo nazywam Marszałkiem, więc tutaj akurat nie widzę między naszymi pomysłami rozbieżności.

3. Obywatelstwo i spis

Rozumiem niechęć do spisów, jeżeli historycznie służyły przede wszystkim wykreślaniu obywateli. W mojej propozycji mechanizm jest jednak inny. Niezgłoszenie się do spisu nie pozbawia obywatelstwa. Spis ma jedynie ustalić, którzy obywatele są w danym okresie aktywni politycznie. Bez aktualnej listy uprawnionych trudno będzie choćby sensownie wyznaczać quorum. Co do samej nazwy jestem otwarty na dyskusję. Samą mechanikę spisu uważam jednak za konieczną.

Znacznie większy problem mam natomiast z pomysłem stopniowania obywatelstwa. Jeżeli ktoś jest obywatelem i jest aktywny, to moim zdaniem powinien mieć pełnię praw, jakie państwo oferuje obywatelom. Szczególnie nie wiązałbym dodatkowych uprawnień z długością stażu. Nowi obywatele bardzo często mają najwięcej energii, pomysłów i niecierpliwości do działania. Jeżeli powiemy im, że przez jakiś czas mają stać z boku i tylko obserwować, istnieje spore ryzyko, że po prostu pójdą działać gdzie indziej.

Osobnym tematem są natomiast warunki samego uzyskania obywatelstwa. Tutaj jak najbardziej widzę przestrzeń do dalszej dyskusji.

4. Generalitat i obecny model

Tutaj w większości powiedziałem już wszystko wcześniej. - Nie chodzi mi o negowanie całego dorobku obecnych czy dawnych rozwiązań. Wręcz przeciwnie - bardzo chętnie czerpałbym z nich nazwy, instytucje i inspiracje. Nie chciałbym jednak, żeby nowa Konstytucja była kolejną warstwą poprawek na systemie, który już teraz pokazuje swoje ograniczenia. Nie uważam, żeby to był dobry kierunek.

5. Ustawy, dekrety i ordonanse

Tutaj widzę zasadniczą zgodność. Jedyną różnicą pozostaje organizacja legislatywy, do której odniosłem się wyżej.

6. Sądy regionalne

To istotny punkt i faktycznie nie myślałem o tym dotąd w kontekście autonomii regionów. Ciężko jest mi się w tej chwili ustosunkować i rodzi się we mnie autentyczne pytanie: po co właściwie są nam regionalne trybunały i jakie realne sprawy mają rozpoznawać? Nie chciałbym konserwować organów tylko dlatego, że historycznie istnieją, ale doświadczenie tej dyskusji pokazuje, że macie o wiele większą wrażliwość na lokalne potrzeby ode mnie, więc wierzę, że dostrzegacie coś czego ja mogę nie widzieć.

Jeżeli istnieje realna materia wymagająca regionalnego sądownictwa - oczywiście powinniśmy znaleźć dla niej właściwe miejsce. Jeżeli natomiast taki sąd miałby pozostać wyłącznie pustą nazwą bez realnych spraw i potrzeby, nie widzę sensu utrzymywania go konstytucyjnie.

7. Istniejące autonomie

Tutaj kierunek dyskusji wydaje się już dość jasny. Zarówno Wasza Królewska Mość, jak i wcześniej Wasza Świątobliwość oraz Wasza Książęca Wysokość opowiadacie się za pozostawieniem autonomii tym regionom, które realnie funkcjonują. Przyjmuję ten kierunek i jestem gotów na kompromis.

Nie chciałbym jednak, żeby status autonomii zależał od uznaniowego stwierdzenia, że jeden gubernator jest „jeszcze w miarę aktywny”, a drugi już nie. Widzę tu konsekwencję dla podniesionej wcześniej przez Jej Książęcą Wysokość zasady legalizmu: status prawny regionu powinien wynikać z wcześniej określonych norm, a nie z czyjejś osobistej oceny.

Na poziomie Konstytucji albo przepisów przejściowych powinniśmy więc ustalić:
  • jakie kryteria musi spełniać istniejąca autonomia, aby zachować swój status;
  • kto stwierdza ich spełnienie lub niespełnienie;
  • według jakiej procedury;
  • oraz ewentualnie czy region otrzymuje możliwość naprawienia sytuacji przed utratą autonomii.
Wtedy możemy zachować dorobek istniejących, żywych wspólnot, nie tworząc jednocześnie niejasnych i uznaniowych wyjątków.

Wydaje mi się więc, że różnimy się tu przede wszystkim nie co do celu, ale co do metody, a to bardzo dobry prognostyk. Pewnie się powtórzę, ale to dla mnie bardzo ważna myśl - chciałbym, aby reforma była rzeczywiście nowym, spójnym systemem, a nie próbą zachowania każdej istniejącej konstrukcji za wszelką cenę. Jednocześnie bardzo zależy mi, żeby ten nowy system wyrastał ze skarlandzkiej tradycji, a nie powstawał w oderwaniu od niej.

Kończąc czuję jeszcze potrzebę wytłumaczenia. Mam nadzieję, że żadne z Was, czcigodni rozmówcy, nie odbiera moich wypowiedzi jako próby robienia z siebie jakiejś wyroczni. Zdecydowanie nie mam takich ambicji. Cieszę się z Waszych pytań i uwag; cenię sobie, że zmuszacie mnie do intensywnej refleksji czy to co sobie w głowie ułożyłem ma naprawdę sens i wytrzymuje konfrontację z różnymi scenariuszami. Nie ukrywam, że Wasze pozytywne przyjęcie pierwszych założeń dodaje mi pewnej wiary w ten projekt. Natomiast to, co jest moim nadrzędnym celem, to nie usilne przepchnięcie tego czy innego postulatu, ale - jakkolwiek patetycznie to nie zabrzmi - realne dobro Królestwa i uczynienie go jak najbardziej efektywnym w przyciąganiu i utrzymywaniu nowych wartościowych obywateli.

Niecierpliwie czekam na Wasze dalsze głosy w tej debacie. Być może idealizuję ten moment, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że w te niepozorne wrześniowe dni dzieją się rzeczy szczególnie ważne dla przyszłości kraju.
Obrazek Su Majestad el Rey
(-) Pedro I de Catalán
Król Senior Królestwa Skarlandu
Regent Księstwa Móstoles
ODPOWIEDZ

Wróć do „Kortezy Generalne”