Stanisław Dmowski pisze: ↑15 sie 2024, 16:29
Robert Drenin pisze: ↑09 sie 2024, 1:13
Adelaide von Hohenburg pisze: ↑08 sie 2024, 21:06
Ależ ja do pańskiej obecności nic nie mam. Nie podoba mi się jedynie fakt pańskiego zbytniego zaangażowania. Jest to trochę bezwstydne posunięcie, że wraca się na stare śmieci. To jest typowe: "wyrzucili mnie drzwiami to wejdę oknem, a jak wyrzucą przez okno to wejdę kominem." Już spieszę z wyjaśnieniem. Świadomy swojej klęski Potocki wysadza się w dworku, ale cudownym trafem znajduje się w Niemczech i przybiera nowe personalia po czym wślizguje się spowrotem. Nieudana elekcja to kolejne powinięcie, aż następnie trafia Pan spowrotem w struktury władzy. Niektórzy ludzie nie zapominają i tolerują obecność ze względu na podbijanie aktywności. Fakt miłego podejścia do pańskiej osoby z pewnością wynika z netykiety. Ja stety bądź niestety swojego zdania nie ukrywam i nie kryguję się bo tak wypada. Oczywiście ja nie mam do pana pretensji, że podbija pan posty. Irytuje mnie fakt powracania tam, gdzie nie jest pan koniecznie mile widziany. Nie demonizuję Pana, skąd taki pomysł? Przypominanie o kilkunastu klonach, które faktycznie istniały nie jest przesadnym demonizowaniem. Może moje słowa wywołają jakąś kolejną refleksję, pozwolą zanalizować dotychczasowe postępowanie.
Pozwolę się wtrącić w tą dyskusję, ponieważ mam pewne przemyślenia na jej temat. Mogą i być potencjalnie subiektywne, aczkolwiek może i rzucą troszkę innego spojrzenia.
Przede wszystkim chodzi tutaj o działalność ponadnarodową von Badena. To, że udziela się akurat w kilku państwach na raz, jest charakterystyczne właśnie dla współczesnego świata, gdzie akurat wiele mikronautów zaznaczało, że podział granic państwowych zaczął trochę się zacierać, z uwagi na przenikanie się różnych mikronautów działających w kilku państwach na raz. Chociażby ja byłem takową osobą i jak tylko realioza pozwoli, to ponownie udzielam się w kilku państwach na raz, takich jak Republika Ludowa Szczęścia, czy Bastion Pollinu (nie państwo, ale forum przynajmniej), a kiedyś bardziej udzielałem się w Edelweiss. Ronon Dex też udzielał się w Nan Di, Edelweiss, a obecnie skupia się na działalności w Arcadii.
Kolejną kwestią jest tutaj już kwestia bezpośrednio dotycząca Badena, mianowicie klonów. Niektórzy faktycznie popełniają pewne błędy, jednakże najważniejsze jest, aby te osoby zrozumiały ostatecznie swoje przewinienie. Jeżeli rozumieją, to czasem trudno jest już odbudować swoje imię, toteż niektórzy decydują się zmienić personalia, jeżeli bliski jest im mikroświat. Ja akurat jestem zbyt młody w mikroświecie, aby kojarzyć tą aferę na Vaarlandzie, jednakże słysząc historie przeróżne, to dostrzegam, że część ludzi przynajmniej zrozumiało swoje błędy i zmieniło podejście w mikroświecie. Chociażby to jest jedna z przyczyć braku aktywności mikronacji, bo faktem (smutnym, czy nie, to pozostawiam prywatnej ocenie czytających) jest to, że dramy i kłótnie pobudzają aktywności i mogą nawet niektórych "wybudzić". Natomiast jeżeli Pan Friedrich faktycznie zrozumiał swoje przewinienia i chce się zmienić, to myślę że jest to najważniejsze. Dlatego, że przeszłości nie zmienimy, ale przyszłość owszem - możemy.
Ostatnią kwestią, z pewnością na Vaarlandzie kontrowersyjną, są klony. Mikroświat ruszył już tak do przodu, że podejście do klonów nawet zaczęło się zmieniać. Na Vaarlandzie może niedokońca, ale będąc nordatczykiem, z uwagi że jestem obywatelem i mieszkańcem Związku Kolektywistycznych Republik Rad, to na Nordacie niektóre regiony zdecydowały o wprowadzeniu "kontrolowanych klonów" w celu pobudzenia aktywności. Tak zastosowano zarówno w II Federacji Nordackiej, jak i na Bastionie Pollinu, gdzie ustanowiono specjalne prawo, regulujące to. A dlaczego klony zaakceptowano tam? Ponieważ populacja mikroświata nie rośnie szczególnie, a bardziej aktywni mieszkańcy Pollinu mają pomysł na narrację. Przykładowo będąc komunistą, ciężko byłoby mi udawać aktywną postać kapitalisty, która chciałaby walczyć przykładowo z władzą ludową w Związku Rad. Stąd zdecydowano się na klony. Wiem, to może generować w teorii potworną aktywność, stąd przykładowo w Bastionie Pollinu prawo stanowi, że klony danej osoby nie mogą się spotykać między sobą, jak i z osobą "matką". Czyli de facto osoba sama ze sobą nie może prowadzić konwersacji.
To takie moje przemyślenia, które miały przynajmniej pokazać Badena na tle współczesnego mikroświata. Bo faktem jest, że obecny Pollin nie jest już tym samym miejscem, co kiedyś. Wiele narodów kombinuje i myśli, jak tu się odbić od dna aktywnościowego i ponownie rozbłysnąć.
Posłużę się dość drastyczną analogią, jeśli w którymś z państw zostałoby zalegalizowane jedzenie psów to znaczy, że nastąpił tam postęp w postaci docenienia walorów smakowych i odżywczych tego rodzaju "pożywienia"? Poszli do przodu? Czy może jednak zostałoby to uznane za cofnięcie się w rozwoju? To, że gdzieś podjeto jakąś decyzję nie ma wpływu na inne państwa. To.ze gdzieś zmieniają się obyczaje nas nie interesuje. Podobnie sprawa tyczy się klonów. To jest jedna z bardziej haniebnych rzeczy, jakich można się tu dopuścić. To jest nie tylko złe, ale chore. Aktywność buduje się na interakcji z innymi użytkownikami a nie z samym sobą. Pisanie tutaj o klonerstwie jako sposobie na odbicie się od kryzysu aktywnościowego świadczy o tym, że na tej Nordacie to chyba wam się nieźle odkleiło...
Otóż z całym szacunkiem, jednakże muszę stanowczo zaprzeczyć. Przede wszystkim spójrzmy w ogóle na to, czym jest postęp. To nigdy nie będą tylko i wyłącznie sukcesy, ale również i porażki. Właśnie to obecnie zachodzi na Nordacie, ponieważ my staramy się sięgnąć po wszystkie możliwe metody, które mogą urozmaicić naszą zabawę w mikroświecie i zachować już przynajmniej obecnie żyjących mikronautów, przy okazji starając się szukać nowych mikronautów.
A warto, ponieważ na ten moment szukanie nowych osób schodzi na niczym, nie ma żadnych pozytywnych rezultatów. Na ten moment chwycono się wielu rzeczy i promocję próbuje się poprzez facebook, youtube, czy też discord i póki co, nikt nie zjawił się, kto byłby chętny do zabawy. A aktywność potrzebna jest już, niemalże od zaraz. W takim razie sytuacja jest dość krytyczna, toteż próbuje się różnych metod. W Muratyce chociażby upodobniono system trochę do gry komputerowej, gdzie był wysyłany stan państwa, ChatGPT generował sytuacje różne z kraju, negatywne czy też pozytywne. To sprawiło, że mieli dość spory sukces aktywnościowy, ponieważ ten model zachęcił nawet osoby z zagranicy do uczestnictwa w ich życiu politycznym. Dlatego też myślę, że można tutaj mówić o sukcesie ich systemu, ponieważ zrealizowano główne założenie.
Natomiast oczywiście kwestię klonów z pewnością można odbierać na różny, subiektywny sposób. Moim zdaniem to nie jest aż tak zły pomysł, choć fakt faktem jest specyficzny. Natomiast nie zmienia to faktu, że współcześnie mikronacje przyjmują charakter narracyjny, niemalże książki do czytania, niżeli faktycznej symulacji politycznej, gdzie podejmowane są gorące debaty i z nich wyłania się określony rezultat. A sytuacja ta będzie się pogłębiać, bo im mniej osób, tym coraz częstszy będzie ten model, bo ilość osób chętnych do uczestnictwa w już istniejących krajach nie będzie rosła. A klony z kolei idealnie się nadają do budowania "państwa-książki".
Reasumując, oczywiście ja nie zamierzam narzucać Vaarlandowi tego, w którym kierunku zamierza pójść, toteż tym bardziej nie twierdzę, że powinniśmy zacząć tworzyć klony. Natomiast chcę zaznaczyć, że stary model państwa, gdzie kraj posiadał własne forum i obywateli, na którym dochodziło do gorących debat i dyskusji, w wyniku których zachodziły różne decyzje, staje się nieefektywny współcześnie i warto byłoby zastanowić się, owszem - też nad znalezieniem nowych osób, ale również nad urozmajceniem życia w kraju i to w kontekście najlepiej politycznym lub jeszcze innym, a nie tylko grami, turniejami i sportami. A to, co to mogłoby być, to już inna sprawa i kwestia wypracowania tego. Może Vaarland znajdzie coś lepszego, niż obecnie II FN, czy też Bastion Pollinu.