Adelaide von Hohenburg pisze: ↑09 sie 2024, 8:18
Friedrich von Baden pisze: ↑08 sie 2024, 23:33
Mała uwaga i wtrącenie, bo nie wiem zbytnio w jakich strukturach władzy jestem. Ani w RON nie mam wcale jakiejś władzy, jestem zwykłym mieszczaninnem, ani w Cesarstwie nie jestem Cesarzem, czy kanclerzem, tylko również obywatelem, plus mam ksoazecy tytuł, ale to działa na podobnej zasadzie co Hrabina Acrii. W innych państwach nie jestem obywatelem, nie jestem władcą. Więc to nieco takie chyba przypisywanie mi niezwykłych ról, których nie mam. Plus wciąż czuć jakoś takie demonizowanie mnie, i to nie mówię że przez Panią, ale ogólnie.
Nie chodzi mi o sprawowanie godności ziemskich. Przede wszystkim nie można nikogo demonizować stwierdzając fakty. Nie jestem przeciwna żeby pan sobie działał gdzie chce. Mimo wszystko przyzwoitość nakazywałaby odejść przynajmniej z Vaarlandu, lub zniknąć całkowicie. Pełni Pan urzędy w RON, w Niemczech, jednak czy nie wstyd panu wracać do RON skąd z hukiem wyleciał dwukrotnie?
Friedrich von Baden pisze: ↑08 sie 2024, 23:33
W innym wątku pisała Pani o księciu Brunie, że "po x latach ludzie zapominają pewne rzeczy i liczy się to co tu i teraz" U mnie chyba też to troszkę działa, bo nieco zapomina się o dobrych rzeczach które robiłem, a pamieta się i ocenia za to że pomogłem bratu zrobić klony, i dlatego jestem zły i się nadal panoszę. Pewnie gdyby nie to że miałem pewne dostępy, praz wiedzę i dałem przyzwolenie na pewne rzeczy to nie byłoby klonów potockich i mógłbym dalej działać. A tak to stało się co się stało i się nie odstanie, teraz mojego brata nie ma a ja sobie dalej jestem i będę obrywał za to co było przed dwoma laty.
Napisałam to, gdyż chodziło mi o zapominanie przy tworzeniu Konwencji oraz map w 2021 roku. To wydarzenie, o którym mało kto może pamiętać. Pańska wcześniejsza działalność nie była tego pokroju. Taka już ludzka uroda, że pamiętają krzywdy, a nie to co dobre. Nie sądzę aby przeprosiny choćby i stokrotne były skuteczne.
Odszedłem z Vaarlandu i mikroświata po wybuchu afery klonerskiej mojego brata, do której się przyczyniłem, w której mu pomogłem o której wiedziałem. Jednak zostałem zaproszony na Vaarland i otrzymałem możliwość działania, jak również sposobność do odkupienia moich win, zbudowania czegoś nowego. Gdzie jak nie na Vaarlandzie mógłbym odkupić swe winy. Przecież gdybym działał gdzieś indziej to osoby stąd albo by mnie nie poznały, albo by nie wiedziały, że chcę naprawić krzywdy i relacje.
Spodobał mi się mikroświat, spodobała mi się ta zabawa. Lubię to, lubię tu spędzać czas, coś robić tworzyć itd. Pani pisze, że najlepiej byłoby jakbym albo całkowicie zniknął z mikroświata albo z Vaarlandu, ale proszę racjonalnie spojrzeć na to, że byłby to strzał w kolano i osłabianie Vaarlandu, gdyż Vaarland traci wtedy aktywną osobę, chętna do działania osobę. Ja wiem, że mam przeszłość, jednak czy to oznacza, ze jestem gorszym mikronautą, że moja aktywność się nie liczy, że trzeba mnie cancelować. Nie pozwólmy aby emocje i negatywne nastawienie względem tego, do czego się przyczyniłem kiedyś, do tego co zrobił mój brat doprowadziło, do tego, że teraz nie powinienem w ogóle działać itd.
Co do mojej aktywności. Powtarzam, że nie jestem nikim ważnym, nie mam już żadnych dostępów do baz danych, do paneli administracyjnych itd. Nie mam zamiarów źle korzystać z tego co mam. Nie mam zamiaru przejąć Skarlandu, ani RON, zniszczyć ich itd.
Mój powrót do RON był głupi, w tym wymiarze, że od razu publicznie nie przyznałem się do przeszłości i nie przeprosiłem. A jednak prywatne, niepublicznie rzeczy, akty, rozmowy nie zastąpią publicznej wiadomości.
Stąd mnie zbanowali, choć nie byłem już Michałem Potockim, byłem inną osobą, miałem immunitet itd. Ludzie z RON poszli za emocjami i od razu doszło do wrzawy. Po czasie udało się sytuację wyjaśnić, doszło do pojednania i RON cofnęła to czego dokonała na Friedrichu von Badenie.
Po czasie kiedy widziałem jak RON ma problem, jak własna szlachta ma gdzieś aktywność, jak brakuje mieszczan, w porozumieniu z królem, z obywatelami zostałem mieszczaninem. Nie mam praw wyborczych, nie mam władzy. Ale działam, pomagam im, buduję RON. Gdyby porównać mieszczaństwo z RON, do Skarlandu to byłoby to pewnie coś tak jak status Rezydenta w Skarlandzie. Szkód w RON nie robię, a jedynie dobro.
Jestem sobie zatem spokojnie w Niemczech, gdzie dostałem nadzieję, i szansę na odbudowę, na poprawę siebie, na naprawę relacji, gdzie dostałem białą kartkę. Podobnie uczyniła RON i też zdecydowała się dać mnie drugą szansę, dać nadzieję, dać może nie białą kartę ale taką szarą z możliwością jej wybielenia.
Co do drugiej wypowiedzi. To ja zwołałem pierwszy od lat zjazd Vaarlandu. Także działałem na rzecz innych państw, jak dobre relacje RON z reszta kontynentu oraz zawieranie nowych relacji dyplomatycznych, nowych relacji miedzy państwami, budowaniem dobrego wizerunku RON.
To ja byłem aktywny i budowałem sporą część aktywności w RON, ale nie tylko, bo moja aktywność rozlewała się na resztę kontynentu.
Dzięki mojej wiedzy, oraz umiejętnością udało się np. w Skarlandzie wprowadzić kilka dodatkowych opcji jak np. medale, czy zanim powstał MBP, to zainstalowałem w Skarlandzie skrypt na bank. Dzięki moim poprzednim działaniom udało się pewne rzeczy uporządkować w RON, ale też dzięki temu zyskały inne państwa. To też ja byłem dość aktywny w Skarlandzie i stał się on dla mnie drugim domem, rozwinął się, forum wypełniło się i z państwa odbudowującego się, stał się poniekąd aktualnym Skarlandem.
Czy poza dobrymi rzeczami były te złe. Tak nadużyłem moich uprawnień administratorskich czy to w RON czy Skarlandzie, przy okazji działań mojego brata, kiedy zrobił klony. Kryłem go, pomogłem mu tym. Było mi to na rękę, jego aktywność, aktywność jego klonów, pomogła także mnie i budowała tez moją aktywność.
Czy to co zrobiłem było złe? Tak. Czy dostałem za to karę? Tak. Czy żałuję? Tak. Czy chcę to naprawić, chcę się odkupić, chcę naprawić relacje? Tak.
Czy dobre czyny zmazują te złe? Nie. Czy złe czyny przesłaniają te dobre? Nie i nie powinny, a tez niestety jak pani napisała, zapamiętujemy te złe, a dobre uciekają.
Czy przepraszałem za działania mojego brata, a także moją pomoc? Tak. Czy nadal to robię? Tak. Przepraszam, że stało się co się stało, przepraszam. Proszę żyjmy i działajmy dalej. Proszę dać mi drugą szansę, proszę o danie nadziei, proszę o ponowne zaufanie.
Proszę także przejdźmy już do ważniejszych spraw niż ciągłe grzebanie przy tej sprawie, rozpamiętywanie przeszłości, gdyż wtedy rany się nie zagoją i Vaarland nie będzie miał szans na dobre działanie.