Pancernik „Pelayo” – Strażnik Estellańskich Wybrzeży

W kronikach morskich Korony Wschodniego Królestwa Estelii, jednostka ta zajmuje miejsce szczególne – jako symbol przejścia od ery żelaza i pary do nowoczesnej floty wojennej.

W dobie narastających napięć na morzach wokół Antyry, Admiralicja Estelii podjęła decyzję o budowie jednostki, która mogłaby samodzielnie szachować flotylle potencjalnych agresorów.
- Choć oparty na projektach zagranicznych (import skarlandzkiej technologii), okręt został dostosowany do specyficznych, głębokich wód okalających Estelię.
- Złocone zdobienia na dziobie oraz charakterystyczne, wysokie maszty bojowe miały demonstrować potęgę Korony podczas wizyt dyplomatycznych w innych państwach mikroświata.

Jako okręt flagowy, Pelayo pełnił funkcję „Ruchomej Twierdzy”. W mikronacyjnej narracji jego historia wiąże się z:
- Patrolami na Morzu Wschodnim: Pilnowanie szlaków handlowych łączących Estelię z głównymi centrami gospodarczymi Skarlandu.
- Wspólnymi Manewrami: Pelayo wielokrotnie przewodził eskadrom podczas wspólnych ćwiczeń morskich, cementując sojusz wojskowy między Koroną Estelii a Królestwem Skarlandu.
- Eskortą Królewską: To właśnie na pokładzie Pelayo odbywały się najważniejsze spotkania monarchów, a jego potężne działa 320 mm oddawały salwy honorowe podczas najważniejszych świąt państwowych.

Wnętrze estelijskiego pancernika Pelayo stanowiło uderzający kontrast między mroczną, industrialną funkcjonalnością a pałacowym przepychem godnym okrętu flagowego Korony. Sercem jednostki były głęboko osadzone maszynownie, gdzie w oparach gorącej pary i zapachu przegrzanego smaru pracowały potężne tłoki maszyn parowych, a blask rozżarzonych palenisk oświetlał spocone twarze palaczy dbających o stałe ciśnienie w kotłach. Wyżej, w trzewiach stalowego kadłuba, ciągnęły się surowe, pomalowane na biało korytarze, wzdłuż których rozlokowano ciasne kubryki załogi; tam marynarze sypiali w hamakach rozwieszonych tuż obok potężnych zamków dział kazamatowych, dzieląc przestrzeń z zapasami lin i amunicji. Zupełnie inny świat otwierał się w części rufowej, przeznaczonej dla dowództwa i dostojnych gości. Salony oficerskie i apartamenty admiralskie wyłożone były polerowanym mahoniem, a surową stal grodzi maskowały ciężkie, atłasowe kotary w barwach Estelii. Na środku głównej mesy stał masywny stół z dębu, przy którym nad mapami kreślonymi na grubym pergaminie zapadały najważniejsze decyzje strategiczne dla całego regionu. Całości dopełniał wszechobecny dźwięk pracujących pomp i dalekie echo uderzeń fal o pancerną cytadelę, przypominające każdemu przebywającemu wewnątrz, że znajduje się w samym centrum pływającej fortecy, która jest równie luksusowa, co zabójcza.

Pelayo uniknął bezpośredniego zniszczenia w wielkiej wojnie, co pozwoliło mu przetrwać jako „Żywe Muzeum Potęgi”.
- Po wejściu do służby nowocześniejszych drednotów w Skarlandzie, Pelayo został przekształcony w okręt szkolny dla kadetów estelijskiej Marynarki Wojennej.
- Do dziś jego sylwetka, z charakterystycznymi dwoma kominami i czarnym kadłubem, pojawia się na znaczkach pocztowych i w dokumentach historycznych Korony jako wspomnienie „Złotej Ery Pary”.


