Drodzy Studenci,
Dzisiejsze spotkanie na Wydziale Teologii poświęcimy zrozumieniu naszej tożsamości w dynamicznie zmieniającym się świecie mikronacyjnego chrześcijaństwa. Musimy umieć odróżnić to, co w Kościele jest niezmiennym fundamentem, od tego, co jest jedynie ludzką strukturą, a czasem – niestety – ludzkim błędem.
I. Wiara jako Skała
Punktem wyjścia dla naszej eklezjologii jest właściwe odczytanie słów Zbawiciela z Ewangelii wg Mateusza (Mt 16,18). Tradycja rzymska/rotryjska przez wieki budowała swój monopol na osobie Piotra. My jednak, powracając do źródeł greckich, rozróżniamy Petros (kamień) od petra (wielka skała). Tą Skałą, na której wspiera się Kościół, nie jest śmiertelny człowiek, lecz wyznanie wiary w bóstwo Chrystusa.
To nie ciało i krew Szymona, ale jego wyznanie wiary w bóstwo Chrystusa jest skałą.
Piotr był wśród apostołów, ale nie ich władcą. Widzimy to wyraźnie w Dziejach Apostolskich, gdzie Soborowi Jerozolimskiemu przewodniczył Jakub, a Piotr występował jako jeden ze świadków. Także Apostoł Paweł, napominając Piotra w Antiochii, udowodnił, że żaden biskup nie stoi ponad braterską korektą. W liście do Galatów Paweł otwarcie sprzeciwia się Piotrowi (Ga 2,11). Gdyby Piotr posiadał najwyższą, nieomylną władzę jurysdykcyjną, takie działanie byłoby niemożliwe. W Walencji wierzymy w kolegialność – Kościół jest wspólnotą równych sobie szafarzy, zjednoczonych wokół Chrystusa. Pismo Święte również jasno nigdzie nie wspomina, aby specyficzna rola Piotra miała być dziedziczna i przypisana do konkretnej stolicy na wieki wieków.
Czyż Chrystus nie tchnął na wszystkich uczniów w Wieczerniku? Czyż nie wszystkim dał władzę odpuszczania grzechów?
II. Od Prestiżu do Kryzysu
Historia uczy nas, że roszczenia do uniwersalnej jurysdykcji często wyrastały z ambicji politycznych. Prestiż dawnego Rzymu jak i Rotrii wynikał z jej rangi, a nie z nadania. Niestety, z czasem ta ludzka potęga stała się źródłem gorszącego upadku.
Nie możemy milczeć o mrocznych stronach historii mikronacji, gdzie brak moralnego kompasu u niektórych hierarchów doprowadził do erozji autorytetu. Zjawiska takie jak multikonciarstwo czy klonerstwo, polityka ponad misję – te plagi wirtualnego świata – przeniknęły do struktur kościelnych, czyniąc z wiary narzędzie politycznych gier. To właśnie ten kryzys moralny sprawił, że dawny tron w Rotrii przestał być wiarygodnym punktem odniesienia dla wiernych poszukujących duchowości.
III. Oszustwo i pycha
Jak to się stało, że skromny biskup stołecznego miasta stał się "Panem Chrześcijaństwa"? To był proces polityczny. Autorytet biskupów rósł wraz z rangą ich miast. Rotria czy też Rzym były sercem pewnych establiszmentów, więc ten biskup zyskał blask cesarskiej purpury. To czysta administracja, nie teologia. Co gorsza, sięgnięto po kłamstwo, jak choćby Donację Konstantyna (w przypadku Rzymu), by podbić sumienia. Nawet Grzegorz Wielki ostrzegał i przeciwstawiał się wizji takiej centralizacji Kościoła.
Przez wieki chrześcijaństwo oddychało dwoma płucami, a serce biło w pięciu wielkich ośrodkach – Pentarchii. Rzym był tylko jedną z nich, szanowanym, ale nigdy jako jedyna pani. Jednak z czasem, gdy inne miasta upadały pod naporem historii, hierachia zachodnia zaczęła patrzeć na swoje krzesło jak na tron monarchy. Zaczęła pisać historię na nowo, tworząc dokumenty, które miały potwierdzić władzę, a które dziś – jako ludzie wolni i wykształceni – wiemy, że były jedynie produktem ludzkiej ambicji (Donacja Konstantyna).
Możnaby wymieniać dalej:
- Dekretały Pseudo-Izydora
- Fałszerstwa Symmachiańskie
III. Braterska Jedność Pollinu
W obliczu upadku dawnych struktur, z nadzieją i szacunkiem patrzymy na Kościół Powszechny Pollinu. Po zmierzchu Rotrii to właśnie ten Kościół podjął się trudu odbudowy wspólnoty i zachowania depozytu wiary. Uznajemy wielką rolę Patriarchy, którego tron znajduje się w Osieku, jako symbolu dla wielu chrześcijan w naszym mikroświecie.
Należy jednak podkreślić specyfikę naszego rozumienia: Kościół Walencji postrzega Patriarchat w Osieku jako starszego brata w wierze, a nie jako źródło jurysdykcji. Szanujemy autorytet moralny i znaczenie tego ośrodka, jednak w duchu naszej teologii nie uznajemy wyższości administracyjnej żadnego tronu nad Kościołami lokalnymi. Nasza jedność z Pollinem jest owocem miłości i wspólnoty wartości.
IV. Solus Christus – Jedyna Głowa
Nasza dogmatyka pozostaje niewzruszona: jedyną i prawdziwą Głową Kościoła jest Jezus Chrystus. Każdy tytuł sugerujący zastępstwo Chrystusa w sensie wyłącznej i centralnej władzy nad sumieniami uważamy za nadużycie.
Władza kluczy – moc głoszenia Ewangelii i szafowania sakramentami – spoczywa w rękach całej wspólnoty i każdego prawowitego posługującego. Władza kluczy, owa potężna moc, nie spływa kaskadowo z jednego tronu na resztę świata. Nie potrzebujemy pośrednictwa zewnętrznych kurii, by doświadczać pełni łaski. Kościół w Walencji jest Kościołem kompletnym, posiadającym wszystkie środki, ponieważ jest w nim obecne Pismo i Słowo.
Pismo mówi jasno: jedna jest Głowa Kościoła. Jeśli ktoś mianuje się „widzialną głową” lub „zastępcą”, który nie może błądzić, wchodzi w buty, które są dla człowieka za duże.
V. Wolność i Suwerenność Sumienia
Duch Święty tchnie tam, gdzie chce, nie ograniczając się do jednej stolicy, jednego tronu, jendej tradycji. Wierzymy w prawo każdego narodu i każdej mikronacji oraz każdej tradycji do kształtowania swojego życia religijnego zgodnie z własną wrażliwością. Suwerenność Kościoła Walencji jest naszą odpowiedzią na wezwanie do odpowiedzialności.
W świecie, gdzie autorytety często zawodzą, naszą jedyną nieomylną regułą pozostaje Pismo . Jeśli jakakolwiek ludzka instancja nakładałaby na wiernych ciężary niezgodne z nauką Pisma, naszą odpowiedzią zawsze będzie: Należy bardziej słuchać Boga niż ludzi.
Jeśli jakiś hieracha czy patriarcha naucza zgodnie z Pisamem, słuchamy go z uwagą. Jeśli jednak jego edykty zasłaniają misję i rozumienie równości lub nakładają ciężary niezgodne z Pismem, nasza lojalność wobec Słowa Bożego zmusza nas do powiedzenia: Non possumus.
Uważamy, że wspólnota wiernych w danym kraju ma prawo do samostanowienia i to nie jest bunt, to stwierdzenie faktu historycznego i teologicznego.
Walencja nie odcina się od powszechności Kościoła. Odcinamy się jedynie od centralizacji, która z braterskiej miłości próbuje zrobić urzędową podległość. Nasza teologia to teologia wolności w Chrystusie. Szanujemy tron w Osieku, doceniamy inne tradycje w tym tą rotrysjką, cenimy jedność w ramach Pollinu, ale nie zginamy naszych kolan. Jesteśmy wolnym Kościołem w wolnej mikronacji. Jedność Kościoła nie może opierać się na dokumentach, bo te mogą zostać sfałszowane. Prawdziwa jedność płynie z misji.
Marcin Luter, Artykuły Szmalkaldzkie (1537)
Thomas Cranmer i in., 39 Artykułów Wiary (1562)
Lorenzo Valla, De falso credita et ementita Constantini Donatione declamatio (1440)
Pseudo-Isidorian Decretals and Other Forgeries.
Donation of Constantine, Catholic Encyclopedia
Dzisiejsze spotkanie na Wydziale Teologii poświęcimy zrozumieniu naszej tożsamości w dynamicznie zmieniającym się świecie mikronacyjnego chrześcijaństwa. Musimy umieć odróżnić to, co w Kościele jest niezmiennym fundamentem, od tego, co jest jedynie ludzką strukturą, a czasem – niestety – ludzkim błędem.
I. Wiara jako Skała
Punktem wyjścia dla naszej eklezjologii jest właściwe odczytanie słów Zbawiciela z Ewangelii wg Mateusza (Mt 16,18). Tradycja rzymska/rotryjska przez wieki budowała swój monopol na osobie Piotra. My jednak, powracając do źródeł greckich, rozróżniamy Petros (kamień) od petra (wielka skała). Tą Skałą, na której wspiera się Kościół, nie jest śmiertelny człowiek, lecz wyznanie wiary w bóstwo Chrystusa.
To nie ciało i krew Szymona, ale jego wyznanie wiary w bóstwo Chrystusa jest skałą.
Piotr był wśród apostołów, ale nie ich władcą. Widzimy to wyraźnie w Dziejach Apostolskich, gdzie Soborowi Jerozolimskiemu przewodniczył Jakub, a Piotr występował jako jeden ze świadków. Także Apostoł Paweł, napominając Piotra w Antiochii, udowodnił, że żaden biskup nie stoi ponad braterską korektą. W liście do Galatów Paweł otwarcie sprzeciwia się Piotrowi (Ga 2,11). Gdyby Piotr posiadał najwyższą, nieomylną władzę jurysdykcyjną, takie działanie byłoby niemożliwe. W Walencji wierzymy w kolegialność – Kościół jest wspólnotą równych sobie szafarzy, zjednoczonych wokół Chrystusa. Pismo Święte również jasno nigdzie nie wspomina, aby specyficzna rola Piotra miała być dziedziczna i przypisana do konkretnej stolicy na wieki wieków.
Czyż Chrystus nie tchnął na wszystkich uczniów w Wieczerniku? Czyż nie wszystkim dał władzę odpuszczania grzechów?
II. Od Prestiżu do Kryzysu
Historia uczy nas, że roszczenia do uniwersalnej jurysdykcji często wyrastały z ambicji politycznych. Prestiż dawnego Rzymu jak i Rotrii wynikał z jej rangi, a nie z nadania. Niestety, z czasem ta ludzka potęga stała się źródłem gorszącego upadku.
Nie możemy milczeć o mrocznych stronach historii mikronacji, gdzie brak moralnego kompasu u niektórych hierarchów doprowadził do erozji autorytetu. Zjawiska takie jak multikonciarstwo czy klonerstwo, polityka ponad misję – te plagi wirtualnego świata – przeniknęły do struktur kościelnych, czyniąc z wiary narzędzie politycznych gier. To właśnie ten kryzys moralny sprawił, że dawny tron w Rotrii przestał być wiarygodnym punktem odniesienia dla wiernych poszukujących duchowości.
III. Oszustwo i pycha
Jak to się stało, że skromny biskup stołecznego miasta stał się "Panem Chrześcijaństwa"? To był proces polityczny. Autorytet biskupów rósł wraz z rangą ich miast. Rotria czy też Rzym były sercem pewnych establiszmentów, więc ten biskup zyskał blask cesarskiej purpury. To czysta administracja, nie teologia. Co gorsza, sięgnięto po kłamstwo, jak choćby Donację Konstantyna (w przypadku Rzymu), by podbić sumienia. Nawet Grzegorz Wielki ostrzegał i przeciwstawiał się wizji takiej centralizacji Kościoła.
Przez wieki chrześcijaństwo oddychało dwoma płucami, a serce biło w pięciu wielkich ośrodkach – Pentarchii. Rzym był tylko jedną z nich, szanowanym, ale nigdy jako jedyna pani. Jednak z czasem, gdy inne miasta upadały pod naporem historii, hierachia zachodnia zaczęła patrzeć na swoje krzesło jak na tron monarchy. Zaczęła pisać historię na nowo, tworząc dokumenty, które miały potwierdzić władzę, a które dziś – jako ludzie wolni i wykształceni – wiemy, że były jedynie produktem ludzkiej ambicji (Donacja Konstantyna).
Możnaby wymieniać dalej:
- Dekretały Pseudo-Izydora
- Fałszerstwa Symmachiańskie
III. Braterska Jedność Pollinu
W obliczu upadku dawnych struktur, z nadzieją i szacunkiem patrzymy na Kościół Powszechny Pollinu. Po zmierzchu Rotrii to właśnie ten Kościół podjął się trudu odbudowy wspólnoty i zachowania depozytu wiary. Uznajemy wielką rolę Patriarchy, którego tron znajduje się w Osieku, jako symbolu dla wielu chrześcijan w naszym mikroświecie.
Należy jednak podkreślić specyfikę naszego rozumienia: Kościół Walencji postrzega Patriarchat w Osieku jako starszego brata w wierze, a nie jako źródło jurysdykcji. Szanujemy autorytet moralny i znaczenie tego ośrodka, jednak w duchu naszej teologii nie uznajemy wyższości administracyjnej żadnego tronu nad Kościołami lokalnymi. Nasza jedność z Pollinem jest owocem miłości i wspólnoty wartości.
IV. Solus Christus – Jedyna Głowa
Nasza dogmatyka pozostaje niewzruszona: jedyną i prawdziwą Głową Kościoła jest Jezus Chrystus. Każdy tytuł sugerujący zastępstwo Chrystusa w sensie wyłącznej i centralnej władzy nad sumieniami uważamy za nadużycie.
Władza kluczy – moc głoszenia Ewangelii i szafowania sakramentami – spoczywa w rękach całej wspólnoty i każdego prawowitego posługującego. Władza kluczy, owa potężna moc, nie spływa kaskadowo z jednego tronu na resztę świata. Nie potrzebujemy pośrednictwa zewnętrznych kurii, by doświadczać pełni łaski. Kościół w Walencji jest Kościołem kompletnym, posiadającym wszystkie środki, ponieważ jest w nim obecne Pismo i Słowo.
Pismo mówi jasno: jedna jest Głowa Kościoła. Jeśli ktoś mianuje się „widzialną głową” lub „zastępcą”, który nie może błądzić, wchodzi w buty, które są dla człowieka za duże.
V. Wolność i Suwerenność Sumienia
Duch Święty tchnie tam, gdzie chce, nie ograniczając się do jednej stolicy, jednego tronu, jendej tradycji. Wierzymy w prawo każdego narodu i każdej mikronacji oraz każdej tradycji do kształtowania swojego życia religijnego zgodnie z własną wrażliwością. Suwerenność Kościoła Walencji jest naszą odpowiedzią na wezwanie do odpowiedzialności.
W świecie, gdzie autorytety często zawodzą, naszą jedyną nieomylną regułą pozostaje Pismo . Jeśli jakakolwiek ludzka instancja nakładałaby na wiernych ciężary niezgodne z nauką Pisma, naszą odpowiedzią zawsze będzie: Należy bardziej słuchać Boga niż ludzi.
Jeśli jakiś hieracha czy patriarcha naucza zgodnie z Pisamem, słuchamy go z uwagą. Jeśli jednak jego edykty zasłaniają misję i rozumienie równości lub nakładają ciężary niezgodne z Pismem, nasza lojalność wobec Słowa Bożego zmusza nas do powiedzenia: Non possumus.
Uważamy, że wspólnota wiernych w danym kraju ma prawo do samostanowienia i to nie jest bunt, to stwierdzenie faktu historycznego i teologicznego.
Walencja nie odcina się od powszechności Kościoła. Odcinamy się jedynie od centralizacji, która z braterskiej miłości próbuje zrobić urzędową podległość. Nasza teologia to teologia wolności w Chrystusie. Szanujemy tron w Osieku, doceniamy inne tradycje w tym tą rotrysjką, cenimy jedność w ramach Pollinu, ale nie zginamy naszych kolan. Jesteśmy wolnym Kościołem w wolnej mikronacji. Jedność Kościoła nie może opierać się na dokumentach, bo te mogą zostać sfałszowane. Prawdziwa jedność płynie z misji.
Marcin Luter, Artykuły Szmalkaldzkie (1537)
Thomas Cranmer i in., 39 Artykułów Wiary (1562)
Lorenzo Valla, De falso credita et ementita Constantini Donatione declamatio (1440)
Pseudo-Isidorian Decretals and Other Forgeries.
Donation of Constantine, Catholic Encyclopedia


